Witajcie! To jest mój pierwszy w calutkim moim życiu blog, więc proszę o na początku o lżejszą krytykę:) Jeśli bym miała coś powiedzieć o mnie, to powiedziałabym, że jestem raczej zwyczajną dziewczyną. Chodzę do 6 klasy podstawówki, czyli mam 13 lat, uczę się raczej dobrze i jak to wszyscy mówią- Alicja! Przyznaj w końcu, że naprawdę jesteś utalentowana muzycznie.- Jednak ja nigdy nie chcę się przyznać, bo w porównaniu do mojego idola- Michaela Jacksona- jestem takim małym krasnalem. Jak nie trudno się domyślić blog będzie o wykreowanej przeze mnie historii Michaela i Lauren. To chyba na tyle, teraz możecie zacząć czytać już rozdział:D
***********************************************************************************
Nazywam się Lauren Rachell i mam 27 lat. Moje włosy (tak jak i oczy) są brazowe. Jestem raczej normalną dziewczyną mieszkającą w Los Angeles. W mieście, jak to mówi wielu, które spełnia marzenia... Czy to jest prawdą? Sama nie wiem. Wiem natomiast, że wszyscy chcą je tu spełniać! Zaczynając od wielkich gwiazdeczek, które puszą się tym, że mają pieniądze, a kończąc na ludziach pracujących przy kasie pytających każdego jak można się wybić w show biznesie. Jeśli chodzi o mnie, to nie należę do tych osób. Mówiąc szczerze, nie zależy mi na pieniądzach czy sławie. Pragnę jedynie być szczęśliwa, czego na razie nie udało mi się osiągnąć. Nie chodzi o to, że jestem biedna lub o to, że ktoś mnie wykorzystuje... Chociaż ta druga opcja jest bardzo możliwa. Mam jednego chłopaka. Na imię ma Dereck. Przez jakiś czas naprawdę mi się podobał, ale z czasem to się zmieniło. Zmienił się. i to bardzo. Nie wiem dlaczego jeszcze z nim chodzę, a tak właściwie to wiem. Po prostu się tego boję, ale rzadko przed sobą się do tego przyznaję. Chodzimy od jakichś 6 miesięcy, ale przez ostatnie 5 zapadła w nim jakaś diametralna zmiana. Jest ode mnie o 3 lata starszy. Zaczął pić i palić, a mnie traktować jak rzecz. W jednym momencie jest słodki i się przymila, a innym razem jest tak zazdrosny lub zły, że się z nim w czymś nie zgadzam, że mnie bije. Oczywiście nie w twarz, bo on nie chce, aby ktokolwiek to zobaczył. Szczególnie spodobał musię mój brzuch. Uwielbia go ubijać pięściami lub dobrze skopać. Ale o tym już koniec.
- Wstawaj kochanie!- krzyczała do mnie mama z dołu robiąc śniadanie. Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam na otaczający mnie bajzel. Pamiątka ze spotkania z Dereckiem w moim domu. Ech... Będzie trzeba to ogarnąć, ale nieważne.
- Wstałaś już???- znowu mama zakrzyknęła.
-Tak,tak- Odpowiedziałam niemrawym głosem. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, uczesałam się i ubrałam, aż w końcu zeszłam na dół. Na sniadaniu była też mój tato, co oznaczało, że pewnie znowu coś planuje. Oby to było miłe, bo czasem mu się to nie udaje.
- Myślałem, że nie zejdziesz- powiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Hehe, ja bym miała rozpocząć dzień bez śniadania... Dobre sobie.- uśmiechnęłam się. Bardzo dużo jadłam, a mimo to zachowuję normalną figurę.
-Proszę- Powiedziała mama podając mi talerz ze stosem naleśników.- Dziękuję mamuś.
Zaczełam się zajadać, kiedy odezwał się tata
- Mam taki pomysł...
- Hmmmm... a jaki?
- Może byś dzisiaj ze mną do pracy?- miałam nadzieję, że nie zechce on znowu swatać mnie ze początkującym bibliotekarzem.
- Echm, nie wiem. Chociaż i tak nie mam nic dziś ciekawego do roboty, więc mogę pójść.
- To wspaniale! No to idź się szybko ogarnij, bo jesteś cała umazana sosem klonowym.- uśmiechnął się
Gdy juz zrobiłam to co kazał mi zrobić tata, wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy.
***********************************************************************************
Z góry przepraszam za błędy. mam nadzieję, że nie czyta się tego aż tak źle. Proszę nie miejcie jakiś wygórowanych oczekiwań, bo jestem dopiero w 6 klasie i nadal rozwijam swój zasób słów. Dzięki za uwagę=D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz